Wishlista – narzędzie prognoz czy poboczna informacja?

Do niedawna wishlisty, czyli listy życzeń gier, były w Polsce traktowane jako wyznacznik przyszłej sprzedaży. Praktyka pokazała jednak, że to nie jedyny wskaźnik, a nawet nie jeden wśród kluczowych, które należy analizować, by ocenić potencjał wydawnictwa.

Wishlista to pojęcie dobrze znane wszystkim graczom. Stanowi ona swego rodzaju deklarację zainteresowania zapowiedzianym przez producenta tytułem. W zamian za zapis na wishlistę gracz najczęściej otrzymuje powiadomienia o postępie prac. Wishlisty spełniały również istotną rolę dla producentów i inwestorów – pozwalały oszacować wielkość sprzedaży, a co za tym idzie, ryzyko i możliwe zyski. W ostatnim czasie jednak okazało się, że wiele zapisów to deklaracje bez pokrycia, a wiele leadów na wishlistach wcale nie oznaczało sprzedażowego sukcesu.

Producenci gier coraz częściej podkreślają, że wishlisty obecnie pełnią dla nich jedynie funkcję informacyjną. Nie stanowią podstawy do podejmowania żadnych decyzji, ponieważ nie są już dobrym prognostykiem. Oczywiście gra, którą zainteresowanie deklaruje kilkadziesiąt tysięcy osób ma dużo większe szanse na sukces niż taka, która zebrała kilkaset zapisów, ale ta reguła nie zawsze się sprawdza.

Polskie tytułu w czołówce na Steamie

Chociaż wishlisty odgrywają coraz mniejszą rolę w branży game dev, to wciąż w połączeniu z demami i prologami stanowią ważną składową w analizie potencjału gry. Z miary tej dość chętnie korzysta platforma Steam. To właśnie tam polskie studia game devowe zajmują czołowe miejsca pod względem liczby gier z wishlistami. Liderem jest PlayWay, a tuż za nim plasują się Ultimate Games, Gaming Factory, Movie Games oraz CreativeForge Games. Wymienieni producenci odpowiadają za długą listę tytułów, dla których powstały wishlisty, stąd po części ich wysokie pozycje w zestawieniu.

Według rankingu obecnie do najbardziej wyczekiwanych gier na Steamie należy kilkanaście polskich tytułów. Wśród nich wymienia się przede wszystkim Dying Light 2 z racji zajmowania miejsca na podium pod względem popularności mierzonej liczbą zapisów na wishlistę. Na kilkanaście dni przed premierą ponad 3 miliony osób oczekiwało opublikowania wydawnictwa.

Długa wishlista nie gwarantuje sukcesu

Polscy deweloperzy chętnie publikują liczbę zapisów na wishlisty, szczególnie wtedy, gdy ich liczba robi się pokaźna. Jak jednak podkreślają analitycy, to nie jest gwarancja sukcesu. Historia game devu zna już kilka przypadków, kiedy lista oczekujących mocno rozminęła się z wartością sprzedaży. Jako jedną z większych porażek można wymienić tytuł Motorcycle Mechanic Simulator 2021. Zainteresowanie nim deklarowało prawie 135 tysięcy osób, a nabyło jedynie nieco ponad 5 tysięcy.

Spore kontrowersje budzi także wiarygodność wishlist. W Internecie nie brakuje ogłoszeń sprzedaży potężnych baz zapisów, liczących niekiedy nawet kilkadziesiąt tysięcy pozycji.

Oczywiście wishlista może być brana pod uwagę podczas przygotowywania analiz, ale poza samą liczbą zapisów należy zbadać także ich jakość. Najbardziej wartościowe są te listy, na których przeważają leady z wysoko rozwiniętych krajów, a sama kampania trwała stosunkowo krótko i nabierała rozpędu wraz ze zbliżaniem się ku dacie publikacji gry.

Total
1
Shares
Poprzedni wpis

ESG wzbogaca strategie firm

Następny Wpis

Gaming. Czy widać światełko w tunelu?

Powiązane wpisy
Dołącz do naszego
Nefs.pl dostarcza praktyczne informacje, sprawdzone analizy, podstawy i ciekawostki.
NewsletterA
Dołącz do naszego
Nefs.pl dostarcza praktyczne informacje, sprawdzone analizy, podstawy i ciekawostki.
NewsletterA